Lubię trzynastki

Lubię trzynastki.
Tak po prostu je lubię. Dlatego kiedy siadłam do pisania tej krótkiej notki i zobaczyłam, że na zegarze jest 13:13 (choć umieszczam post na blogu w godzinach wieczornych), a data to 13 kwietnia, doszłam do wniosku, że to bardzo dobry moment.
Ostatnie miesiące to (po raz kolejny) duże zmiany w moim życiu. Właściwie naszym życiu - rodzinnym. Moje samopoczucie było mocno w kratkę, a różne dolegliwości (z lenistwem na czele) odganiały mnie skutecznie od klawiatury. Czasem jedynie odzywałam się na FB. Teraz jednak nie zamierzam dłużej odkładać tego, o czym marzę od wielu lat. Wykorzystując krótkie momenty pomiędzy ogarnianiem maluszka a ogarnianiem mieszkania i to w czasie, którego nie przeznaczam dla innych bliskich osób, postanowiłam pisać. Tempo może nie będzie zabójcze, ale będzie jakiekolwiek,a to już zdecydowanie najważniejsze.
Przy czym czuję się zobowiązana nadmienić, że choć nie pisałam, to dużo układałam sobie w głowie. Powstało mnóstwo planów, z których część szybko odpłynęła w niebyt, część jest na etapie inkubacji, a część wymaga pilnego uporządkowania na kartce papieru i przystąpienia do działania. Efekty, mam nadzieję, będą do zobaczenia całkiem niedługo. Tymczasem zaś kilka podstawowych punktów z moich przemyśleń.
Po pierwsze, postanowiłam wdrożyć moją autorską (khem khem) metodę pracy dostosowaną do moich możliwości. Przymierzałam się do niej już wcześniej, jednak musiałam wypróbować ją w kilku podejściach, by zauważyć, jak hurra optymistyczne miałam założenia. Dlatego teraz ją udoskonalam, weryfikuję i staram się wdrażać w życie. Metodę tę nazwę chwilowo MJK i... na tym na razie skończę o niej mówić.
Po drugie, postanowiłam produkować różne rodzaje notek na bloga. Dotąd ambitnie chciałam pisać tylko długie wyczerpujące artykuły, co owocowało tymże... nie pisałam w ogóle. I ten stan pewnie by trwał. Dlatego wymyśliłam inny system, który powinien się znacznie lepiej sprawdzać.
Po trzecie, długo rozmyślałam o tym, co ma się znaleźć na moim blogu. Dla kogo chcę pisać i co. Wyszło na to, że ciężko mi będzie zawężyć to zbyt mocno, więc będę musiała ładnie ustrukturyzować układ całej strony, by nie wyszedł chaos i pomieszanie z poplątaniem. Kika rzeczy już jest rozpisanych, kilka innych jeszcze wymaga przemyślenia, ale chyba wreszcie wiem, jak to miejsce ma wyglądać. Wbrew pozorom to wcale nie jest takie łatwe, by urządzić sensownie swój kąt w sieci.

To chyba tyle. W skrócie: żyję, mam się dobrze, będę pisać, będę blogować. Czyli to co zwykle, nawet jeśli w mojej głowie wygląda to zupełnie inaczej niż wcześniej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pyrkon 2018 - minęło, ale jak było?

Pyrkon 2018 - program już jest

Polcon 2018