Klub Czytelniczy czyli mam pomysł na KKK

Pamiętam, że jakiś bliżej nieokreślony czas temu - ale niezbyt odległy - zaczęłam się  zastanawiać, na jakiej zasadzie funkcjonują zagraniczne kluby książkowe. Szczególnie te zakładane przez celebrytów.Zanim zagłębiłam się na poważnie w rozważania, przeskoczyłam myślami do warunków polskich. Bo w sumie… czy kluby książkowe funkcjonują w Polsce?


Po chwili uznałam, że funkcjonować powinny. Zapewne przy bibliotekach lub domach kultury. Natomiast nie słyszałam o tym, by były tworzone przez znane osobistości, choć muszę uczciwie przyznać, że jakoś nie szukałam specjalnie informacji w tej kwestii. Zamiast jednak spędzać czas na uzupełnianiu wiedzy, rozmyślałam przez chwilę, czy aby nie chciałabym sama takowego założyć.Wprawdzie do celebrytki mi daleko, ale to chwilowo nie jest ważne.

Wróciłam jednak do mojego pierwotnego pytania, czyli jak to jest w Polsce. Są te kluby, czy nie? Otóż okazuje się, że dość prężnie funkcjonują Dyskusyjne Kluby Książkowe, których jest w naszym kraju blisko 100. Są jednak silnie powiązane z bibliotekami, przez co nie wyglądają do końca jak inicjatywa w pełni oddolna, choć oczywiście mogę się mylić. Jest wiele plusów przynależności do takiego klubu, z dostępem do książek na czele. Zresztą można o tym więcej poczytać na stronie Instytutu Książki.

Gdybym nie miała takiej silnej potrzeby, że “wszystko siama”, to pewnie poszłabym na spotkanie DKK. Mało tego, ja nawet zakładam, że może kiedyś na jakieś pójdę. Chciałabym zobaczyć, jak wspaniale prowadzą to inni i ile można się od nich nauczyć. Ale jednocześnie czuję, że stworzenie czegoś podobnego nie może być dramatycznie trudne (lub przynajmniej mam taką nadzieję). Dlatego właśnie wykiełkowała we mnie myśl, by ze znajomymi zorganizować swój własny klub.I tak oto powstał mój pomysł na KKK.

Ponieważ dziś jest piątek i jest to trzynasty wpis na tym blogu, ogłaszam oficjalnie, że wykorzystując wszelkie dobre wibracje - zaczynamy! KKK czyli Klub Koneserów Książek otwiera swe podwoje. Przynajmniej takie rozwinięcie skrótu obowiązuje na ten moment. Zakładana działalność ma obejmować dwa aspekty:
1. spotkania w internecie
2. spotkania w rzeczywistości
O ile drugi z powyższych punktów będzie dotyczył raczej wąskiej grupy, przynajmniej chwilowo, o tyle pierwszy jest skierowany do szerszego grona. Potrzeba zaistniała głównie dlatego, że znam osoby z różnych miast, które czytają i które z chęcią zaprosiłabym do swojego klubu. Ale hej, Ciebie też zapraszam! Inaczej przecież bym o tym nie wspominała, prawda?

Po rozważeniu różnych opcji oraz konsultacjach z innymi zainteresowanymi zdecydowałam, że najlepszą formą będzie grupa na portalu Goodreads. Zatem ja zmierzam ją zakładać i obiecuję bardzo niedługo podać linka. Możecie znaleźć ją tutaj.

To jak? Przyłączysz się do nas?

Zapraszam,

Lady V.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mayday - czyli mam pewną prośbę

Zew Zajdla 2017

Pyrkon 2018 - program już jest