Ile książek można czytać jednocześnie?

Pamiętacie moje wyzwanie czytelnicze?
Wyliczyłam sobie, że w tym roku powinnam mieć już kilkanaście książek za sobą. Ekhm. Ekhm. EKHM! No co to dla mnie przecież! Niektórzy tyle przez rok nie przeczytają. Ale wówczas pokazują tylko, że są idiotami, czyż nie?



Oczywiście, że nie! Wcale nie uważam, by ktoś, kto czyta mało lub nawet w ogóle był idiotą. Owszem, w moim odczuciu taka osoba sama się ogranicza pod wieloma względami, ale te względy dotyczą raczej poznawania ciekawych idei, ubogacania słownictwa, elokwencji, spędzania przyjemnie czasu, a nie obniżania swojego IQ. Aby było to jasne: nie uważam, że brak czytania ogłupia. Natomiast jestem głęboko przekonana, że czytanie rozwija intelektualnie. I na to jest mnóstwo badań, jeśli komuś są one do szczęścia potrzebne, to niech ich poszuka w internecie. Oczywiście generalizuję, mając na myśli teksty wartościowe mniej lub bardziej. Tak czy siak czytanie powinno się polecać innym, o!

Jakiś czas później rozważałam w poście, czy ktoś, kto sam pisze, powinien wypowiadać się o książkach innych autorów. I właściwie już wtedy zaczęłam zauważać, że potrzebuję spisywania opinii o książkach, bo skoro podjęłam się wyzwania i zamierzam przeczytać średnio jedną pozycję na tydzień, to szkoda byłoby potem nie pamiętać, skąd się wzięły oceny, jakie wystawiłam na GoodReads. Ale ponieważ staram się być bardzo pozytywną osobą, wiedziałam od razu, że zwykła krytyka nie wchodzi w grę. I powoli krystalizuje mi się w głowie forma, w jakiej chcę to robić. Zobaczymy, czy nadgonię potem opinie o tych wszystkich przeczytanych już książkach…

No dobrze, wcale nie aż tak wielu. Przynajmniej jeszcze nie. Trochę przez sprawy naukowe, trochę przez zdrowotne - w każdym razie nie idzie mi to tak dobrze, jakbym chciała. Na szczęście kompletnie się nie przejmuję zaległościami, bo wiem, jakie potrafię mieć tempo czytania. Nadrobienie tego nie będzie problemem. Chyba. Jednakże zauważyłam coś bardzo ciekawego, co skłoniło mnie do popełnienia tego wpisu. Rzecz dotyczy wirtualnej półki “currently reading”.

Spoglądam na nią z pewnym przerażeniem i zastanawiam się, jak to jest możliwe, że czytam jednocześnie (czy też raczej równolegle) kilkanaście książek? Tak, wzrok Was nie myli: kilkanaście! Z czego ze trzy są ledwie zaczęte i leżą sobie odłogiem, czekając na lepsze czasy, a kolejne dwie mam przeglądnięte wybiórczo, a chciałabym dokładniej. No ale pozostałe? Jakim cudem to mi się w ogóle udaje?

Pozwolę sobie tutaj na małą dygresję natury psychologicznej. Podobno działamy znacznie lepiej i wydajniej, gdy koncentrujemy się na jednym zadaniu, gdyż - również podobno - mózg 98% ludzi nie jest w stanie koncentrować się na większej ilości zadań. Ma to głęboki sens, biorąc pod uwagę… naszą uwagę. Jej zasoby są ograniczone i nie możemy jej zapychać wieloma sprawami naraz, bo się nam biedaczka zakrztusi i zadławi. Dlatego logicznym się wydaje sięganie po kolejną książkę dopiero wtedy, gdy zakończy się poprzednią. Tylko że mój mózg chyba o tym nie wie… albo należę do tych 2% ludzi, których opisana powyżej zasada nie dotyczy. Znacznie lepiej pracuje mi się bowiem, gdy mogę się przełączać z zadania na zadanie.

Podobnie jest z czytaniem. Nawet gdy czytam świetny kryminał, może mnie najść nagła ochota na chociażby fantastykę. Nie zmuszam się wówczas do kończenia jednej książki, ale sięgam po kolejną. Do pierwszej wracam zwykle następnego dnia. Zmiany te powodują, że znacznie szybciej czytam obie pozycje, bo zawsze siadam do nich z pewną świeżością. I chyba dlatego mam tak rozbudowaną półkę “currently reading”. Bo w zależności od nastroju sięgam po coś innego. Jedynym wyjątkiem są dni, gdy mam problemy z koncentracją. Wtedy wolę już skupić się na jednym tekście. Zdarza się to jednak dość rzadko.

Pozostaje pytanie, ile książek można czytać jednocześnie/równolegle. Myślę, że nie ma  na to jednej dobrej odpowiedzi. Tyle, ile Ci wygodnie. I pamiętaj o jednym: od dobrej książki i tak trudno się oderwać. Chłonie się ją do ostatniej strony. Dlatego nie bój się - te naprawdę dobre teksty nie będą wiecznie znajdować się na liście “właśnie czytanych”. Co swoja drogą chyba nienajlepiej świadczy o moich lekturach.

Ile książek czytasz równolegle? Napisz w komentarzach, jestem bardzo ciekawa.

Z pozdrowieniami czytelniczymi,
Lady V.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skąd czas na pisanie, gdy czasu brak?

Polcon 2018

Pyrkon 2018 - minęło, ale jak było?