Mały czarny kundelek

W ostatnich dniach obchodziłam urodziny i dostałam prezent, który w pewien sposób jest spełnieniem moich marzeń. Kundelek. Mały. Leciutki. Czarny. Nie muszę go wyprowadzać, karmić podobno też nie trzeba za często. Mogę go zabrać ze sobą wszędzie, choć wpierw wolę mu kupić jakieś ładne wdzianko. No i jeszcze jestem na etapie głaskania i tulenia go przy każdej okazji. Mój własny Kindle Paperwhite.


Następnego dnia wgryzałam się w przeróżne informacje dotyczące obsługi mojego nowego przyjaciela. Największą pomocą okazała się oczywiście strona Świat Czytników, którą zapewne większość zainteresowanych doskonale zna. Ej, ja ją kojarzyłam już od dawna, więc wszyscy inni tym bardziej powinni. Nauczyłam się wysyłać sobie ebooki na mail, a zasadniczo bezpośrednio na Kundelka. W najbliższym czasie mam zamiar również zgłębiać zbieranie artykułów z całego tygodnia do specjalnej gazetki. To może być całkiem ciekawe.

Najbardziej jednak zaskoczyła mnie ilość darmowych ebooków w internecie. Przy czym piszę tu o legalnych wydaniach, a nie o niezwykłej przyjaźni Kundelków z Chomikiem. Naprawdę jest tego mnóstwo. To odkrycie sprawiło, że poczułam się nagle jak haker z dożywotnim zakazem zbliżania się do komputera, którego nagle wpuszczono do jakiegoś centrum informatycznego. Jak na haju. Dziwne, że dłonie mi się nie trzęsły, gdy co chwila mogłam “zassać” coś nowego. Ale powstrzymywałam się. W miarę. Na początek tylko HPMOR, “Geniusze fantastyki”, czy “Traktat o  księciu”. Oraz książka Sullivana pożyczona od znajomej. Wiem jednak, że prawdopodobnie w najbliższym czasie ten zbiorek znacznie się powiększy, ale póki co tyle.

Nie oznacza to, że porzucam tradycyjne książki. Jakżebym mogła! Przecież nie ma nic wspanialszego niż faktura papieru pod palcami, gdy przerzuca się kolejne zadrukowane strony. Jednak czasem są książki już niedostępne lub takie, które sprowadzone z zagranicy, puściłyby mnie z torbami. Dodatkowo czasem po prostu wygodniej jest wozić ze sobą jeden mały czytnik niż stos powieści. To są główne zalety dla mnie. Może jeszcze będę jakieś odkrywać.


A Ty co wolisz? Ebooki czy książki tradycyjne? I dlaczego?


Miłego dnia!
LV

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skąd czas na pisanie, gdy czasu brak?

Polcon 2018

Pyrkon 2018 - minęło, ale jak było?