Dylematy

Mam dylemat. A zasadniczo nawet nie jeden, ale cały pęczek dylematów. Wszystkie dotyczą pisania i potrzebuję rady Czytelników. Przepraszam, ale czy zechcesz mi pomóc? Od tego w pewien sposób zależy życie. To naprawdę ważna sprawa, choć kiedy przeczytasz o niej po raz pierwszy, możesz parsknąć śmiechem.

Na wstępie jednak chcę złożyć najlepsze życzenia wszystkim Pisarkom i Pisarzom z okazji Międzynarodowego Dnia Pisarza. Święto to zostało ustanowione w 1984 r., a “odpowiedzialnym” za to jest PEN Club. PEN, czyli akronim od słów poets, essayists, novelists (poeci, eseiści, powieściopisarze), a jednocześnie słowo w angielskim oznaczające pióro do pisania. Urocze, prawda? Podobnie jak ich logo, polecam zerknąć chociażby tutaj. W każdym razie ze względu na datę, dziś jest o dylematach pisarskich.

Wszystko zaczęło się od tego, że w dzieciństwie chłonęłam książki na potęgę. Nie zwracałam uwagi, na jakiej półce się znajdują (a dość szybko przeczytałam całą zawartość regału dla dzieci i musiałam wędrować ku powieściom młodzieżowym, a nawet niektórym dorosłym), tylko jeśli było cokolwiek, co mogłam czytać - czytałam. Mój gust zatem nie miał szans, by uformować się jako stateczny miłośnik określonego gatunku. Zamiast tego stał się szalonym poszukiwaczem przygód, bo każda nowa książka je obiecywała. I chyba tak mu zostało do dzisiaj.

Ktoś mógłby powiedzieć: ok, ale to oznacza, że lubisz powieści przygodowe. Sama tak twierdzę, kiedy próbuję jakoś zwięźle określić pole moich zainteresowań. Tylko że to nie do końca tak działa. Bo przygodę można znaleźć chociażby w kryminale. Powieści młodzieżowej. A cała fantastyka wręcz oddycha przygodą! Natomiast sama powieść przygodowa stanowi odrębną odmianę gatunkową, którą uprawiali z sukcesami Verne, May, Szklarski czy Nienacki, co zresztą można również wyczytać w Wikipedii. Swoją drogą… wiedzieliście, że to pojęcie nie ma odpowiednika (czyli strony w Wiki) po angielsku? Ja właśnie się dowiedziałam. Ciekawe czemu…

No tak, ale właściwie dlaczego miałabym definiować, co lubię czytać? Sprawa jest prosta i wcale nie dotyczy czytania. Chodzi o to, co lubię pisać. Nie potrafię wybrać! Czasem niemal zazdroszczę pisarzom, którzy specjalizują się na przykład w horrorach. Albo w sci-fi. Rany, przecież to coś niesamowitego! Ja mam średnio kilka niezłych pomysłów rocznie, takich już po wstępnym odsiewie, ale prawie każdy mogłabym przyporządkować do innej kategorii. Fantastyka? A jakże! Powieść dla młodzieży? Czemu nie. Kryminał? Chętnie, choć ostrożnie. Romans? Ja wam pokażę, jak go napisać. I tak dalej, i tak dalej…

Znalazłam pewne rozwiązanie mojego problemu. Pisałam już o tym w notce z okazji Dnia Kota. Dziewięć wcieleń. To oznacza dziewięć różnych stylów, w jakich mogłabym pisać. Przy czym jeden muszę zarezerwować na pisanie naukowe bo zamierzam takie też popełniać. Artykuły, może kiedyś nawet książki, kto wie. Zostaje mi zatem osiem wcieleń, które zresztą kuszą ośmioma pseudonimami. Przyznam jednak, że przy mojej wyobraźni obawiam się nieco, czy nawet tego nie będzie za mało. Co więcej, próbowałam to jakoś ograniczyć. Zdecydować się na coś bardziej konkretnego. Ba, nawet wybrać jeden z projektów do dokończenia. Myślałam już nawet jakimś losowaniu, bo mam podobną ochotę pisać niemal każdy z nich, a nie muszę chyba dodawać, że powstają w różnych konwencjach. Ech. Same problemy ze mną.

Stąd moja prośba do Ciebie. Pomóż mi wybrać, co powinnam pisać. Zasugeruj. Nie obiecuję, że przyjmę Twoją propozycję z miejsca, w końcu nie wszystko pisać umiem. Ale są rzeczy, które sprawiają mi radość. Choć muszę dodać uczciwie, że zapewne nic, co piszę, nie pasowałoby w stu procentach do jakiegoś gatunku. Bo póki co mam:
1. Fantastykę przygodową
2. Powieść detektywistyczną (właściwie też fantastykę pewnie)
3. Romans kryminalny
4. Książki dla dzieci
5. Powieść dla młodzieży
I to chyba póki co tyle? Bo jak zacznę dalej, to nie skończę przy numerze 8...

Tak naprawdę nie chcę wprowadzać sztucznego podziału. Tylko tak sobie wyobrażam sytuację w przyszłości, gdy miłośnik mojego fantasy trafiłby na romans. Mógłby się zdziwić. Stąd mój pomysł na rozdzielenie tematyk i być może wprowadzenie pseudonimów. Ale może za bardzo komplikuję sprawę? Może nie powinnam o tym myśleć, tylko po prostu pisać? Wszelkie sugestie i refleksje mile widziane w komentarzach.

Wszystkiego dobrego!
LV

Komentarze

  1. Nie rozdzielaj, książki nie dające się przyporządkować są super. Pisz co czujesz i wal konwenanse.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że moich książek i tak nie da się przyporządkować ^^
      Piszę obecnie coś, co miało być romansem. I w zasadzie jest. Ale kryminalnym. Czyli jest wątek seryjnego mordercy, jednak nie jest on pierwszoplanowy. I prawdę mówiąc świetnie się przy tym bawię, niezależnie od tego, czy taki miks będzie miał odbiorców.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Mayday - czyli mam pewną prośbę

Zew Zajdla 2017

Klub Czytelniczy czyli mam pomysł na KKK