To będzie mój rok!

Rok 2017 nadszedł z hukiem - i to dosłownie - a ja mam głębokie przekonanie, że czekałam  na niego długo. Że to właśnie ten czas, kiedy kopnę się w rzyć (przynajmniej w przenośni) i przestanę wreszcie pisać do szuflady, marząc jednocześnie o oszałamiającym sukcesie.
No bo jakim cudem można zdobyć grono Czytelników, jeśli nie ma nic, co mogliby czytać?

Dlatego mam dobre przeczucia i twierdzę, że to będzie mój rok. A poniżej trzy sprawy, które się z tym twierdzeniem nierozerwalnie wiążą.


Mój czyli czyj?

Skoro zostałam już samozwańczą beneficjentką roku 2017, wypada choć wspomnieć o tym, kim właściwie jestem.


Pomijając rzeczy oczywiste (kobietą), osobiste (wiek) czy nieprzydatne (znak Zodiaku), zostaje kilka takich, które dadzą jako taki pogląd na moją osobę. A zatem czyj będzie ten rok?
1. Pisarki - co po prostu musiało pojawić się na pierwszym miejscu. Być może dojrzałam wreszcie do tego, by przenieść swoje pisanie na poziom profesjonalny? A może uznałam, że piszę już na tyle przyzwoicie, by się zacząć do tego przyznawać wszem i wobec? Nie wiem. Ale coś się we mnie zmieniło i to bycie pisarką jest we mnie mocne. Dobrze mi z tym.
2. Kreatywnej osóbki - i jej stu tysięcy pomysłów na minutę. Naprawdę, czasem to jest przerażające. Jeśli chciałabym wprowadzić wszystkie je w życie - co ja piszę! połowę z nich - to by mi tego życia nie starczyło. Pewnie dlatego nie znam pojęcia “nuda”. Jak można się nudzić, kiedy tyle dzieje się w głowie?
3. Blogerki - no to brzmi dumnie. Aż za dumnie… Pamiętam, że pisałam bloga kilkanaście lat temu i że były to bardziej internetowe pamiętniki. Czasy się zmieniły, a mnie znów bierze na pisanie. Trochę tu, a trochę na Iskierniku. Trzymajcie kciuki, że będzie ciekawie i w miarę regularnie!
4. Antropolog i psycholog - co wspominałam już na podstronie “O Lady V.”. Wykształcenie zobowiązuje, dlatego tak ważne dla mnie są postacie i ich funkcjonowanie w świecie. Bardzo ważne, rzekłabym.
5. Poszukiwaczki wiedzy - i to wszelakiej. Praktycznie codziennie do czegoś się “dosysam”. Czy to tekst naukowy, czy jakiś dobry blog. Tak właściwie nawet książki fabularne traktuję jako źródło wiedzy. Po prostu jest ona inna i tyle. A do Wikipedii lepiej mnie nie dopuszczać. Zacznę na historii Japonii, a skończę na teorii superstrun. I oderwę się tylko dlatego, że rodzina mi uświadomi, ile godzin już minęło.
6. Edukatorki - choć można też napisać: nauczycielki. Nie, nie uczę w szkole. Ale uwielbiam się dzielić wiedzą, którą zdobyłam. A jak wyjaśniałam w punkcie piątym, jest jej sporo.


To tak w skrócie. Dużym.


Dlaczego to będzie mój rok?

No właśnie, dlaczego właśnie ten? Powodów mogę wymienić kilka.


Przede wszystkim wcześniej zawsze wybierałam inne priorytety. Traktowałam pisanie tak, jak pisarz absolutnie traktować nie powinien - czyli jako coś na marginesie. Będę miała czas, to usiądę i coś tam wystukam. Otóż nie, to tak nie działa. Czas uciekał, teksty nie powstawały, a we mnie tylko rosła frustracja. Nic przyjemnego, zapewniam. Toteż gdy robiłam podsumowanie ubiegłego roku i plany na kolejny, umieściłam pisanie bardzo wysoko na liście spraw ważnych.


Do tego chcę coś zrobić naprawdę dla mnie. Nie dlatego, że powinnam. Albo że ktoś tego ode mnie oczekuje. Że wypada (bądź nie wypada). Że dobrze by było. Że trzeba myśleć pod kątem przyszłości. I tysiąc innych podobnie brzmiących powodów. Każdy powinien mieć w sobie nieco zdrowego egoizmu i myśleć także o własnych potrzebach, a nie tylko o wszystkich wokół. I zacząć to robić jak najszybciej.


Oprócz tego zaczęłam korzystać z systemu Bullet Journal. Jestem zachwycona! Dostosowuję go do swoich potrzeb, dzięki czemu zaczęłam nagle znajdować czas na pisanie. Organizacja przede wszystkim - choć kiedyś nie sądziłam, że będę taką zwolenniczką planowania. Ale jak się okazało planowanie planowaniu nierówne.


Ostatni powód, który wymienię, to obietnica. Dałam ją hiszpańskiej tłumaczce, kiedy byliśmy na Polconie we Wrocławiu. Obiecałam, że napiszę książkę, którą mogłaby przeczytać jej córka. Mniej więcej połowa już powstała, ale teraz trzeba będzie to dokończyć. A w kolejce tyle innych pozaczynanych projektów…


A zatem Wszechświat mi w tym roku sprzyja, zaś Wena i Wen obiecali trwać na posterunku, by mnie wspierać. Więc jak mogłoby się nie udać?


Jak udowodnię światu, że to mój rok?
Jak? Po prostu wezmę się do roboty.


Będę regularnie blogować - bo w blogach widzę spory potencjał na ziszczenie się moich planów. Zdaję sobie sprawę, że momentami może być trudno, ale zamierzam się bardzo starać.


Zgłoszę się również z prelekcją na Pyrkon. Chcę zobaczyć, czy uda mi się ująć dobrze w słowa to, co zamierzam. Tym bardziej, że będę mówiła do początkujących konwentowiczów.


Wracam także do pisania książek. Muszę tylko skończyć wpierw jedną pracę naukową, ale kolejne będę wplatać regularnie w moją ogólną twórczość. Bo chcę udowodnić wszystkim, że tak można. Ja potrafię!


A Ty? Jak zamierzasz sprawić, że rok 2017 da Ci jak najwięcej dobra?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Skąd czas na pisanie, gdy czasu brak?

Polcon 2018

Pyrkon 2018 - minęło, ale jak było?