Czy pisarz powinien wypowiadać się o książkach innych autorów?

Chciałam zacząć ten wpis cytatem autorstwa Anneke (dla mniej wtajemniczonych: Anny Kańtoch), która wypowiedziała się kiedyś na swoim blogu, odpowiadając na pytanie postawione przeze mnie w tytule tego posta.
Naprawdę chciałam. Ale…


Ale nie mogę znaleźć tej wypowiedzi. Byłam pewna, że tam będzie… Zatem muszę na ten moment przyjąć wersję, że po prostu mi się wydawało. Być może nawet autorstwo przypisałam nie tej osobie, co trzeba. Dlatego postanowiłam odwołać się do strony, gdzie na ten temat wypowiedziało się więcej osób, w tym Anneke. Co pisarz, to opinia. Zresztą polecam lekturę na polter.pl.


Przyznaję, że miewam często ogromną ochotę, by napisać opinię (nie śmiem nazywać tego nawet recenzją) o przeczytanej książce. Szczerą, w której zawarłabym subiektywnie odczuwane dobre i złe strony tekstu. Kiedyś nie zastanawiałam się nawet nad tym, czy mi “wolno”. A że do tego zwykle byłam mocno krytyczna, to może i lepiej, że takich opinii nie powstało do tej pory zbyt wiele. Prawdę mówiąc lepiej by nawet było, gdyby wszystkie zaginęły. Bo wraz z upływającym czasem rosła we mnie pokora. Zaczęłam się zastanawiać, na ile mam wiedzę, by coś oceniać. Brakuje mi oczytania, mimo setek książek za mną, więc czy dostrzegę ewentualne odwołania do innych tekstów? Czy będę w stanie docenić formę, o której się nie uczyłam, lub łamanie jej reguł?


To dlatego obecnie twierdzę, że bardziej pisałabym opinie. Bo do opinii uprawniony jest każdy czytelnik. Jako odbiorca tekstu mam prawo powiedzieć, co mi się w nim podoba, a co nie. Problem może się pojawić, gdy wydam książkę. Wtedy automatycznie staję się konkurencją dla innych pisarzy. Czy zatem moje opinie będą nadal warte poznania?


Śmiem twierdzić, że tak. Co to w ogóle za wprowadzanie jakiegoś wyścigu szczurów wśród pisarzy? Jakiejś sztucznej rywalizacji? W ten sposób żaden lekarz nie powinien się wypowiadać o innym lekarzu. Co z tego, że na przykład pediatra daje dziecku na lekkie przeziębienie antybiotyk? Wszyscy mogą go ganić, ale osoba naprawdę się na tym znająca nie. Absurd. Podobnie żaden reżyser nie powinien mówić o innym reżyserze? A jeśli na przykład pochwali, to nikt nie uzna tego za szczerą opinię, tylko kolesiostwo? Naprawdę, nie dajmy się zwariować. Kto inny ma większe prawo wypowiadać się o efekcie pracy pisarza niż osoba, która sama zna jej trudy? Mam wrażenie, że czasem potrzeba więcej wiary w innych ludzi, ich intencje oraz dobrą wolę. Dlatego po długim namyśle, chcę oceniać książki. Nawet gdy już kiedyś zostanę wydana, o.


Oczywiście zamierzam przyjąć jakieś założenia. Na przykład by nie pisać samych negatywnych rzeczy o książkach w moim odczuciu słabych. To już chyba wolałabym je przemilczeć… Z drugiej strony te opinie mają być po części dla mnie. Chcę pamiętać, jakie refleksje miałam krótko po przeczytaniu książki. A jeśli komuś się one też przydadzą, to tym lepiej. Poza tym… ja nie z każdą opinią się zgadzam. I nie każdy musi zgadzać się z moją. Najważniejsze zaś ujęłabym tak: nie wolno pisać opinii, których nie powiedziałabym autorowi osobiście. Jeśli bym się bała lub wstydziła, to oznacza, że byłam zwykłym zawistnikiem. Zobaczymy, co mi z planów wyjdzie, bo póki co myślę nad formą, by było strawnie i przydatnie.


A Ty co sądzisz o pisaniu recenzji/opinii książek? Czy w Polsce w ogóle istnieje jeszcze porządna krytyka literacka, czy zostały już tylko jej mizerne resztki?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pyrkon 2018 - minęło, ale jak było?

Pyrkon 2018 - program już jest

Zew Zajdla 2017