Posty

Pyrkon 2018 - program już jest

Dwa dni temu pojawił się wreszcie program Pyrkonu 2018. Jest Felicia Day, jest Robin Hobb, Jest Orson Scott Card, jest Michał Cholewa... czego więcej chcieć od życia? ;)

Nie miałam czasu przeglądać programu dokładnie - w końcu zajmowanie się Księciem zobowiązuje, zarówno do bycia zbyt zmęczonym na wszystko, jak i do posiadania chwilowego braku czasu - ale szybko przeszukałam Blok dla początkujących. Ha! Jestem! Mam prelekcję w piątek 18 maja o 16:00, a później powtarzam ją o 18:30. Szybka kalkulacja w głowie pozwoliła mi dojść do wniosku, że idealnie pomiędzy zdążę nakarmić dziecię, a jak dobrze pójdzie zachustować je ponownie i uśpić. Przy czym gdzieś tam zakładam, że przy pierwszym wystąpieniu też Książę będzie drzemał sobie spokojnie i pozwoli mi mówić bez stresu. Oby. Choć tak naprawdę wszystko okaże się na miejscu.

Tak czy siak zapraszam na prelekcję pod tytułem "Jak (nie) skończyć pisać?". Jest to naturalny ciąg dalszy mojego wystąpienia z ubiegłego roku, gdy opowiadał…

Lubię trzynastki

Lubię trzynastki.
Tak po prostu je lubię. Dlatego kiedy siadłam do pisania tej krótkiej notki i zobaczyłam, że na zegarze jest 13:13 (choć umieszczam post na blogu w godzinach wieczornych), a data to 13 kwietnia, doszłam do wniosku, że to bardzo dobry moment.
Ostatnie miesiące to (po raz kolejny) duże zmiany w moim życiu. Właściwie naszym życiu - rodzinnym. Moje samopoczucie było mocno w kratkę, a różne dolegliwości (z lenistwem na czele) odganiały mnie skutecznie od klawiatury. Czasem jedynie odzywałam się na FB. Teraz jednak nie zamierzam dłużej odkładać tego, o czym marzę od wielu lat. Wykorzystując krótkie momenty pomiędzy ogarnianiem maluszka a ogarnianiem mieszkania i to w czasie, którego nie przeznaczam dla innych bliskich osób, postanowiłam pisać. Tempo może nie będzie zabójcze, ale będzie jakiekolwiek,a to już zdecydowanie najważniejsze.
Przy czym czuję się zobowiązana nadmienić, że choć nie pisałam, to dużo układałam sobie w głowie. Powstało mnóstwo planów, z których część s…

Mayday - czyli mam pewną prośbę

Jak zapewne zauważyliście, nie było jednak wczoraj recenzji. Z dwóch powodów. Pierwszy był prozaiczny: nie miałam za bardzo możliwości, bo byłam większość dnia poza domem. Nie przewidziałam tak napiętego harmonogramu. Natomiast drugi powód wiąże się z prośbą, którą chcę przedstawić poniżej.

Kącik książkowy - styczeń-luty 2017

Na samym wstępie przepraszam za brak postów, ale okazało się, że jeszcze szukam czegoś, co mogłabym nazwać chyba własnym głosem. Albo własnym pomysłem na pisanie tutaj. Sama do końca nie wiem. Wiem natomiast, że wymyśliłam sobie, jakie notatki się pojawią kiedy i... nic z tego nie wyszło. Głównie dlatego, że przeceniłam nieco swoje ogólne możliwości. Poza tym starałam się napisać coś, co pojawiło się w mojej głowie i wiedziałam, że muszę skończyć przynajmniej jeden fragment, by historia nie uciekła. A jak już nie pisałam, to nadrabiałam czytanie, bo mam ogromne zaległości. Skoro zaś o czytaniu mowa...

Zew Zajdla 2017

Dziś będzie krótko. Krótko, bo pół dnia spędziłam z dobrą książką i przez to wszystkie moje szumne plany coś trafiło. A planuję jutro wstać z samego rana. Więc mój organizm posłusznie próbuje mnie położyć spać przed północą. Wytargowałam dosłownie pół godzinki, żeby wreszcie się odezwać na blogu. I wspomnieć o pewnej akcji.

Migawki - Walc #1

Kiedy zakładałam ten blog, pomyślałam sobie, że będzie to doskonałe miejsce na prezentowanie próbek mojej twórczości. Potem doszłam do wniosku, że chciałabym czasem poznać opinię różnych osób dotyczącą tego, czy warto poświęcać swój czas na daną powieść. Aż wreszcie dotarłam do momentu, gdy po prostu chcę pokazywać, nad czym pracuję. Takie migawki z mojego pisania.

Bullet journal dla piszących - 1. Tytułem wstępu

Obraz
Na początku chciałabym coś wyznać. Otóż przez ostatnie dwa dni nie tylko nie miałam czasu (a być może i chęci) na zajęcie się czymkolwiek pożytecznym, lecz przede wszystkim kiedy już szczątki takiego czasu znalazłam, przychodziła do mnie moja Wena i mój Wen, spoglądali na mnie z lekkimi uśmieszkami i mówili, co mam sobie zanotować odnośnie pisanej właśnie powieści. I musiałam to notować, bo jakby mi uciekło, to bym chyba płakała z żalu. To dlatego dzisiejsza notka będzie dość krótka i rzeczywiście pisana jedynie tytułem wstępu. No ale gdzieś trzeba zacząć, czyż nie? A po Pyrkonie i mojej prelekcji na ten temat doszłam do wniosku, że cykl o BuJo jako narzędziu dla piszących powstać musi. Rzekłam.